czwartek, 6 sierpnia 2015

stracona





miesiąc odbity w wodzie
imię  topi bez celu
łzami strzegą brzegów
ostępów mrocznych cienie
ścianą dla śmiałków nocy
ćmy błądzące nad ogniem




R., 30.07.2013

środa, 5 sierpnia 2015

Różom wypadają płatki





Błękity rozdawano tylko za zauważenie ich. Gorąco i woda… uprawnione cuda lata.  Skrawek świata wypełniony szczęśliwymi ludźmi. Są nad morzem. Morze… nie miało za dużo do czytania w myślach tych, którzy spadali z desek wprost w rześkość wody. Dziś morze miało wodę, bo: zewnętrzny spokój drzew, bezwietrzne zastygnięcie powietrza - odebrały mu fale. Pozbawione grzyw, wzburzonej bieli, bez przyjaciela wiatru, prawie nie żyło. Tylko błękity. One wypełniały pustkę, tęsknotę, czekanie na podmuch.
Witaj.
Różom wciąż wypadają pachnące płatki, niczym włosy pięknej kobiecie, zbyt chorej, by mogły być bujne. W duszny dzień wpycha się smutek; niepotrzebny nikomu, niechciany, nielubiany. Wspiera go niepokój. Żal o nieprzetrwanie.
Błękity odeszły. To wieczór je przemienił. Teraz nad głowami ludzi, koronami drzew, domami, jeziorami ukrytymi w lasach i tymi wielkimi, rozlanymi na odkrytych przestrzeniach, a także nad morzem, do którego, jak niewierne kochanki, powróciły fale – rozległa szarość gada po swojemu.
Zrodziła się z chłodu i wiatru. Może przez nią nie odzywają się ptaki?
Rozum ustawia się po stronie deszczu, wyjaśnia, że ulewa jest konieczna, bo ziemię zaciska susza,  a tak być nie może; jeśliby jednak uśpić rozum… to jutro znowu słońce nie powstrzyma się od spalania. Rozumowi zdecydowanie trzeba dać głos. Nie tylko w sprawie deszczu.
Jest tyle spraw wymagających rozwagi, tej siostry rozumu. I mądrości, drugiej jego siostry. Ech!, gdzie ich szukać? Przecież dusza i serce też mają coś do powiedzenia. Potrafią przeczyć temu, co wymyślili - rozum z mądrością.
To dlatego człowiek nie wie, jak wybrać najbezpieczniejsze drogi? Albo na tych bezpiecznych ginie, bo zapomniał, że trzeba myśleć? Później spogląda z przedostatniej chmury i dziwi się, że nie może patrzeć z brzegu na  łabędzie, które przeleciały nad wodą prawie dotykając skrzydłami fali, swoje białe kształty wrysowały w linię horyzontu.
Coraz bardziej niecierpliwi się wiatr, znowu potrąca różom płatki i napędza chmury nad głowy, i do myśli.





R., 30.06.2011

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Krok w jesień




dokąd płyniecie fale życia
toń niczego już nie powie
wszystko odkryła

wiatr oddala od brzegów
potem zagania przypływami
wiecznego przypomnienia
morskie piany na poranną plażę

życie w głębinach
złe i dobre zatapia

będzie pamiątką
niespełnionym
lata tego westchnieniem

przypływ zawyje
pożegnanej pełni

jesień wyznaczona do zapomnienia

pokłoniły się rozstaniu
wszystkie drzewa
nadmorskiego lasu

nie ma echa
czas nas zamienia

uśmiecha się
pierwsza chłodna rosa

na przekór
radość rozkołysał
odlatujący klucz

noc już nie mówi
monotonią ciszy

jesteś 





R.,  18.09.2010

niedziela, 2 sierpnia 2015

Przedjesienna refleksja




Godziny czekania niepokój wyściela,
od rana wiatr psuje nastroje.
Nie idź tędy! nawołują liście.
Róże wciąż kwitną rozetą kolorów.
stygnie mała czarna…
 

wpół wrzesień
zaraz się przełamie.
Pęcznieją rozlewiska,
grzyby z mchu się wychylają,
odlatują ptaki.
 

Coś mi umyka
przed jesienną
procesją
saren na polanie?

Jakim jutrem
jutro się stanie
nadzieja?
Co z mgłą zrobi słońce?
Czy zakwitnie
z wiarą
szczerozłota chryzantema,
że nadejdzie dzień,
który szczęście rozda
bez zastrzeżeń
ale, bo, że...





R., 14.09.2010

(-) Z gwaiazdami nuciłeś pieśń




Już niech nie błądzi myśl,
nie szuka drogi pragnienie.
Gdzie kamień nad rzeką przyjdź,
gdy wiosna obudzi wspomnienie
nocy  jak winem pojonych,
dni zatopionych w gęstwinie
parzących żarem słów
- ciebie kocham jedynie.

Czekaj razem z ptakami,
patrz w oczy wirom i bądź,
jak wtedy gdy zmysłom oddany
z gwiazdami nuciłeś pieśń
o szczęściu dopiero poznanym,
a brzozy karmiły sokami
marzenie, że z tamtych łąk
z  pieczęcią się podniesiemy
na palcach naszych rąk.

Chmura nas rozdzieliła,
deszcz schłodził głowy szalone,
znad rzeki uciekliśmy,
każde z nas w inną stronę.
Na  naszym kamieniu siadam
co roku o tej samej porze,
z  niego się serca rozbiegły
- twoje w góry, moje nad morze.




R., 01.03.2010

sobota, 1 sierpnia 2015

powszednie





wczoraj nieprzyzwoicie puste
dziś też nie stanie się jutrem
co mija
jest bezpowrotne
jak miłość którą dosięgła
mściwa obojętność

a miasta na trochę zostaną
na polach
kiedyś odłoży się skiba
w którą ziarno
ręka może wiatr
do urodzaju wsieje

dzień kończy się  bezmyślne
złe ma humor
gdzieś życie nie może się domknąć




R., 09.07.2015