czwartek, 11 grudnia 2014

Ważenie





Żeś za krótkie, życie,
dotkliwie dowiaduje się ten,
komu dajesz znaki,
że jego wszystko
co do tej pory - niczym za chwilę.
Kto bez twojej zapowiedzi
dozna kresu...
szczęśliwszy może?

Ważysz dzień ostatni,
czy to w berka zabawa i na oślep
znaczona tajemnicą noc,
prosi do sinego tanga...

Żeś za krótkie, życie,
czy wiesz?





R., 09.12.2014

wtorek, 2 grudnia 2014

Twoja - moja dłoń






Twoja jesień głębsza,
wcześniejszymi dniami
przez życie prowadzona
w dojrzałość.
Moja - tylko lekko spóźniona,
w dorównaniu kroku.
Obie raz za osobno,
to znowu
niebezpiecznie blisko
niechcianego celu.
Jeśli dziś jesteś,
to na pewno jest cieplej...
A dzień
niech się dąsa chłodem.

W teatrze
kurtyna wciąż czeka,
widz życiem pasie oczy...                     

Pamięć-aktorka  - chimerna.
Nie może być winna scena,
gdy z opuszczeniem
zmierzyć się będzie trzeba
być może... mimochodem.

Zsuną się dłonie z naszych ramion.




R., 17.11.2014

sobota, 22 listopada 2014

Zapóźnione pytanie /akrostych/





Spojrzeniem ścigał horyzont
Kolejny raz tego rana.
Wdzierała się  fala do wspomnień.
Echem myśli  tarzał niepewność w świcie,
Rozpościerał  spragnione ramiona.

Kradzione wczoraj dotknięcia
Oddał już odpływom,
Ścichło wyrwane westchnienie.

Całą Gdynię krwawiło wczesne słońce.

Instynkt w uśpieniu
Uśmierzył tęsknotę –  serce głuchło w mocy silników.

Spowiedzi z tej zdrady później dokonał,
Zapisując w pokucie jej imię.
Kotwicą  była, wszystkimi sekundami z morza!
Impresją?







R., 10.11.2014

niedziela, 16 listopada 2014

zamknięcie w krzyku /erekcjato/







szept w zmysłach tonie
słowo gorące
dotyk  zgubiony na mapie
głos ciepły
mokry pragnieniem
wir w głębinie
drżenie ciche
nieprzyznane
słowo rozpala
bieg oddechu
nierówny chór dążenia
oczekiwanie
tętent
szaleństwo w skroniach
miękkie zamglenie
szept w odmęcie
słowa milczą
wir
taniec
fala z odurzeń
zamknięcie w krzyku
odpływ
rozluźnione dłonie
rusza w akcie dopełnienia

*
*
*
*
*
*
*
*
*

winda







 R., 27.11.2009

niedziela, 2 listopada 2014

jutro zapisane w kolejce






znów płaczą myśli oddane zadumie
szumi cisza na omszałym pisana kamieniu

tuja nie chroni zbyt lichym korzeniem                                     
Rys. J.G.

robak ucztę ma tylko do czasu
gdy próchno
truchło
próchno w truchło
robak na ziemi robakiem

człowiek w niewiedzy że nieludzki
zakłada boskie szaty

truchło próchno
robak w ziemi

to nie słońce ogrzewa zasypane sumienia
a księżyc srebrzy drogę kościom

wiatrem pokonane drzewo
na fali grzech i nieodpuszczenie
zgodnie płyną w ciemność




R., 02.11.2014