środa, 5 czerwca 2013

Umownie





Jeden dzień, dwa.
Skończoność takich samych.
Rok za rokiem,
jak hiena
szarpie kąski człowiecze.
Czas
kradnie młodość.
Niezrozumienie
rujnuje
wybieganie - w jeszcze.
Złowrogie chmury
ogarniają
horyzont zaczepienia
nadziei.
Wszystko umowne.
Najbardziej -  na ziemi szczęście.



rys. J.G.






 http://www.youtube.com/watch?v=A4owvK9ElQ0


H., czerwiec 2009

wtorek, 4 czerwca 2013

O smaku





Umiar, gdyby miał wymiar, byłby kluczem do wszystkiego.
Trzeba dobrze znać tego, kto za zamkniętymi drzwiami stoi.
Witaj.
Ta wiedza potrzebna jest, żeby dobrać właściwy klucz i  do sprawdzenia, czy użycie, kręcenie w zamku, sprawie nie zaszkodzi.
Wiosna to czas tęsknot. No dobrze… Tych nieuzasadnionych, niewskazanych też.
Dusza jest od tego, żeby rwać się do wymarzonego raju. Jest z nią marnie, gdy robi to bez umiaru.
I to nie jedyne jej zmartwienie. Nikt do tej pory nie zmierzył ani duszy, ani raju. Ani umiaru o którym, jeśli nawet ktoś pamiętał, to ktoś inny i tak zarzuci duszy jego brak.
W umiar wciska się granica. Czasem jak kula w ten płot, który choć stary, to jeszcze się nie przewrócił.
Innym razem w młodość, dla samej nazwy, dającej sobie prawo do szaleństwa bez ograniczeń.
Kiedy umiar i granice nie mogą sobie poradzić, niesfornych chwyta za kark życie. W najlepszym układzie da po łapach, albo mocnego klapa.
Życie chodzi pod rękę z konsekwencją. To para bezwzględna. Kiedy są razem,- trzeba zapomnieć  o półśrodkach. Życie i konsekwencje poczynań rozpasanej duszy - bywają srogie. Wtedy obrywa nie tylko ta dusza, która zawiniła, ale i te wszystkie, które winna chronić, kochać.
Dusza, która jest egoistką, myśli tylko o doznaniu bez względu na skutki; tymi ostatnimi obciąża inne dobre dusze, które przez egoistkę płaczą.
Mówisz, że to zawiłe?
A czy kto kiedykolwiek rozplątał metodę na udane życie? Ma klucz do drzwi, za którymi każdy wyobraża sobie inaczej; szczęście, radość, miłość? Piękno?
Zwracasz uwagę, że to gadanie takie dziś bezosobowe …

Widzisz… tylko z Tobą kawa ma kawy smak.

rys. J.G.

czwartek, 2 maja 2013

(...) różo nie kłuj





ukołysz wietrze myśli
rozpryskane uderzeniem słów

słońce susz promieniami
strugi strachu bezwstydnego

różo nie kłuj tam gdzie rana już

ciszo zdradź w końcu dlaczego

zawołaj mocny wichrze
szczęście w gąszczu zagubione
drzew co do nieba mkną
po powietrze mgłą zroszone
przyprowadź nad taflę jeziora
cichy głos tam woła

sarno nie stój na polanie
nie widzisz wymierzonych luf

serce po krysztale rozdane
ubierz się w granitowy kamień

duszo przestań płakać nocą
potokiem gasnących łez



środa, 17 kwietnia 2013

(...) sama




sama przyjdzie
miłość dotąd nieznana
przysiądzie ptakiem przy oknie
wieczorem
może z rana
nie przywołasz jej
tylko echo odpowie
nie dogonisz
gdy nie ciebie
ma w duszy i głowie

czas
ten na miłość
jak kupon rozdany
gdy pospieszy się
nie zostawi w duszy
rozognionej rany
spóźniony
maruder
na tyłach schowany
przehula szansę na miłość
za bezcen
w kasynie
serc zawsze przegranych



czwartek, 11 kwietnia 2013

(...) musisz piec





wypuszczam cię
zachłanną wolność
daję
od siebie
garściami bierz
odejdź daleko
tak chcesz
biegnij do zapomnienia
potkniesz się
nie zawracaj westchnienia
nie wchodź jeszcze raz
idź
nie bądź dłużej drżeniem
łzą czystą soloną
musisz piec
wypalać wspomnienie
rozmazać cień
idź w zagubienie drogi
nie oglądaj się
nikt na niej nie stoi
dłoń nie składa się w pożegnanie
nie licz na przeszły czas
nigdy nie było ciebie
w nas
nie karm mnie zakłamaniem
twoją słodyczą piołun
trwoniony czas