wtorek, 7 kwietnia 2015

Zanim noc




Płacze. Łzy dawno przestały być słone, bo właśnie wtedy, kiedy przestała rozumieć, dlaczego tak… zrobiły się gorzkie – na zawsze. A kwiecień z miesiąca nadziei stał się obrazem ostatecznych nieszczęść. Wcześniej tak samo postąpił wrzesień, później sierpień. Niedługo cały rok będzie ogromnym zniczem.
Wszystko jest inne od spodziewanego, wymarzonego, a może tylko odrobinę chcianego. Co nie oznacza, że z takiego powodu świat innych przestanie istnieć. Tylko ten Jej zostaje albo bez dachu, albo zatrzaskują się w nim drzwi, okna przez które mógł wejść albo wpaść kolor nadziei na lepszą pogodę Jej ciągle zabiedzonego serca. Tak, tak, duszy też. Dusza i serce  - para, która przynajmniej w wierszach i powieściach – nigdy się nie rozstaje.
Ona też nie lubi rozstań i przecież nie jest jakimś, nie wiadomo jakim, wyjątkiem. Więc kiedy musi powiedzieć – żegnaj, to cierpi za odejście całego świata. A ten cały, za który tak bezgranicznie pokutuje, nie myśli o Niej, ani się nie przejmuje, bo ma swoje, ważniejsze nawet sprawy do rozwikłania i wypełnienia światowej, bezwzględnej duszy. A może nie ma duszy. Może to tylko Jej przyznany przywilej – skomlenie, bezkrwawe rwanie się duszy? Bo serce to pewnie pękło. Bezgłośnie i dlatego nikt nie zauważył. Nie było wybuchu, błyskawicy – to i nie można się dziwić, że rozłupane – straciło swoją władzę.
Powinna myśleć o zieleni… przecież siedział dziś ten Jej wróbel na cienkiej, gołej jeszcze gałązce brzozy. Był tam, no i co z tego… przecież jest zimno, jakiś zbuntowany śnieg chce przykryć nadzieje.
Kiedyś tańczyła, bananowa spódnica lała się z bioder i kołysała, lekko obijając kostki nóg. Niemen z Faridą śpiewali Jej w głowie.
I po co te urodziny. Od kiedy jest starszą panią, to Jej czas zwariował, albo ma popsute hamulce. Nie może za nim nadążyć. Kładzie się, na przykład, spać w poniedziałek i nie wie, jak to możliwe, ale budzi się w sobotę albo nawet w niedzielę. A jak tylko zacznie się nowy miesiąc, to zaraz tygodnia z niego nie ma, gdzieś się podziewa. I nie ma znowu tego czasu, którego trzeba by poszukać, tylko gdzie?
Czas się wałęsa, a Ona przez łotra się starzeje. Coraz częściej zadaje sobie pytania o sens wszystkiego - długości i wielkości tego, co dane człowiekowi i dębowi. Bo jeśli nikt dębu przedwcześnie nie zetnie, a człowieka choroba albo inna śmierć nie zabije, to porównując te dwa życia – człowiek jest przegrany. Nie może zachwycać się drzewem tak długo, jak ono żyje, tylko przez czas, kiedy sam żyje. Czy to jest sprawiedliwe?
Oszalała. Szuka jakiejś wydumanej sprawiedliwości. A niby czym mierzyć: sprawiedliwość, prawdę, moc miłości, a nawet sumienie… czym i jak?
To może Ona nie ma duszy, serca, sumienia i kochać nie potrafi – bo gdzie ma szukać wzorców, które może nie powstały?
Znowu noc… W kątach pokoju czają się: bezgłos i niedostrzeżona pajęczyna.
Teraz powinna zamknąć myśli w amforze wyciszenia. Nie da rady. Naczynie nie ma korka, a lak…
Więc przytuli ten swój dziwny świat i będzie się targować ze snem. On skąpy ostatnio. Zostanie z Nią najdalej do trzeciej. Potem? A po co to teraz o tym myśleć, kiedy dostała receptę na spokój. Tylko, że na tym świecie nie ma apteki, w której taki lek mogłaby kupić.
.






R., 04.04.2012

niedziela, 5 kwietnia 2015

W kwietniowym dniu o różnej porze




Głowa złożona na oparciu fotela,
delikatny stuk ciszę wznieca,
gdy bieguny kołyszą myśli,
pogubione słowa,
w kieliszku wino
z dodatkiem rozrzewnienia.

Wiatr za domami,
nad brzegiem zatoki
falę za falą na kamienie kładzie.
 Słońce - prosto
w mokre oczy wody
odważnie świeci.
Wszędzie krzyczą mewy.
Młody łabędź szczęścia szuka.
Kaczka trzyma głowę w wodzie.
Płyną statki, wielkie.
Rozkołysały tonie.
Fala skrzy się, mieni, cieszy.
Brzeg zbiera
topiony w lesie śnieg.
Korony drzew
w błękicie gałęzie myją .
Pąków na nich nie ma.
 Leśnych kwiatów
pragnie ziemia.
Jest zapach.
Zapowiedź.
Obietnica do spełnienia,
że przyjdzie…

Też będzie chciała słuchać
śpiewu każdego z ptaków
schowanych
w bezlistnych brzozach.
Chronić gniazda.
Wykryć pierwszy kwiat
zawilca, przylaszczki, konwalii.

Później...
Kos przefrunie
z drzewa na drzewo
- spłoszony.
Na ścieżce
w mokrych resztkach śniegu,
wyminą się ludzie.

Rozpłakany zmierzch w czekaniu…
Morze nie zaśnie nocą,
będzie czuwać.
Rano przypłynie kuter.
Świt z mgieł wstanie.
Ludzie -  mrówki niespokojne
ruszą po życie.

Drewniane bieguny kołyszą,
rytmem wystukują wspomnienia.
Z ostatniej kropli wina wstaje cisza.





H., 05.04.2009

piątek, 3 kwietnia 2015

(-) Kobieta piękna


 Cicho, aż za...
A przecież ptaki,
cóż one latem wyprawiają!
Kwiaty...
Zanim siły utracą,
są najpiękniejszymi
z pięknych.
Wszystkie wiry rzek
cierpliwie tłumaczą,
że nie tędy droga...
To po co się dziwić,
że kobieta piękna         
 - niekoniecznie
jest młoda.

W stali przyjaźni
nierdzewnej
uroda jej wieczna.
Bursztynowym sercem
zapamiętała chwile
i już nie odda.

A ja ją mam,
kobietę piękną!
Mimo,
że, pogubiony,
jeszcze milczę...











R., 19.07.2011

czwartek, 2 kwietnia 2015

i róża

Pamiętam z Tobą...









na najmocniejszym kolcu
zacisnął palec serdeczny

krew ożyła w spojrzeniu

cmentarne tuje
zdradzały szept

kochany
umarłem



L., 08.04.2008

środa, 1 kwietnia 2015

kroki

rys. J.G.



myśli
w noc puszczone                   
wierne do świtów zostają

za wcześnie
przestają skrzypieć
porzucone podłogi

nakazując
dywanom wspomnień
tłumić kroki
które nie przyjdą











H., 25.06.2009