niedziela, 25 sierpnia 2013

Jeziorne echo






Kiedyś Cyganka z Mazur
przy granicy Warmii,
a może było odwrotnie,
czytała przepowiednię
zapisaną w sitowiu
z jeziora...
zawsze i na wieki                            
kliknij to powiększysz
będzie to piękna kraina,
lecz ty
- kiedyś będziesz niemłoda.
Wróżba się spełniła.
Dziś nie ma jej echa
niesionego świtaniem
ku nadbrzeżnym lasom.
Korony szumią odmienioną tęsknotą.
Dłużek głuchnie w krzykach.
Przepadła w ostępach
wiedźma w szałasie.
Ktoś nieludzko wzdycha…
Nie zawróci straconego czasu.
Przepadło zakochania lato.






R., 07.08.2013   

czwartek, 15 sierpnia 2013

Po lepsze






Nikły ślad,
we mgle przypomnienie,
tamten dzień,
urywek nieprzespanej nocy.
Kwiat zmęczony w drodze.
Niespokojny sen.
Skra przebudzenia na chwilę, po cień.
Okowy niemocy.
Przeszłość…  
rozczarowanie.

Sierpniowe burze.
Nadzieja  na wrzosowy miód.
Gdzieś świerszcz.
W zielonej trawie
ropucha wieszczy.

Dziś wzlatuje ponad pamiętanie
- jak orzeł,  wyżej szczytów.
Wypatruje.
Łowi litery,
obraz wyznaczony – od.
Do – zostawia  przeznaczeniu.
Tańczy w ramionach tęczy.
Za niebo wypuszcza
kruki  z klatki pamięci.
Idzie do dróg
objąć rozstajne drzewo.
Koronie dobrej przyszłości
oddaje dwie perły.
W intencji.




H., 07.08.2009

środa, 24 lipca 2013

Koniec rejsu







Pochylił się,
jak na starym drzewie
popękały mu sylabowe kory,
wciąż chce być rymem kochanym.
Bunt go nie wyprostuje.

Niczym upalony drut zapomnianych
przewodów z pożądania – do życiowych
styków, które miał,
podłączyć się nie zdoła.

A chciałby łajbą po spełnienie,
w trawach po szczęśliwsze lata,
chociaż w snach dotknąć kobiety.
Już ostatnia reda.
Wysiadka.
Porty ustawione… do wspomnień.






R., 13.06.2013



sobota, 20 lipca 2013

targ












nie chcę snu jak zmory
która pierś przydusi
ostatecznie i bez apelacji
ani miłości rozpaczą
pisanej i wyczekiwanej
nieskończenie

teraz
już jej dotykam jak
przydrożnych maków
albo chabrów
które w wierszu
skazane na niepowodzenie
za pospolitość porównania

za jeden dzień
wypełnienia
daję siebie

zanim powiedzą
że maluję bez ucha









niedziela, 7 lipca 2013

(...) w jantarze ciszy





nie zabraniaj
sercu nazywać się sercem
duszy być sobą
wzruszać
nie mów
głosem
surowym i zimnym
że trzeba chować łzy
gdy płaczu sama nie  zdusi

stoi u brzegu morza
skargę powierza fali
a łabędź chowa głowę
i okręt  w otchłań odchodzi

nie każ zasłaniać oczu
gdy kutry w odpoczynku
niedzielę tego lata
świętem odwagi znaczą

nie kpij banalnie
z grozy oberwanego wczoraj
sztormem i ulewą
obnażonego dziś klifu

siła woli
osunęła się razem z drzewami            

nadgorliwy piorun
wymierzył i uderzył
razem z piaskiem
pali  cienie marzeń
w kamień żalu

niewspółcześnie
naiwnie
zabiegała
o pospolite szczęście

spłowiały głębie barw
ołowiem wypełnione już chmury
załamał się horyzont
na zwodzącej fali
ogniki dusz i serc

bez resztek sił
niczego nie dosięgnie
zastygnie w jantarze ciszy




*************************************************



był czas
że stopami rozgarniałem marzenia
usypane z piasku
w rozpalonym słońcu

topiłem ciszę morskich fal

był czas, że samotne żagle uczuć
szarpane szalejącym wiatrem
znikały w otchłaniach błękitu
aby nie powrócić

dziś zbudowałem okręty
z pachnących pni sosnowych
z niespokojnych snów
z roztęsknionych zachodów słońc

dziś stoją rozkołysane spienionymi falami
niedostępne, puste bez ciebie
bo uwięziony w klatce życia nie dotrę
moją miłością do duszy twojego piękna



*******************************************


http://www.youtube.com/watch?v=hl5cWaBE-gA