Ciekawska,
zaglądasz nawet do butów.
Aż
o tyle nie prosiłam.
Miałaś
tylko opowiedzieć skąd
w
tobie siła z którą sypiesz
niewinne
kamienie na brzeg,
drzewom
podcinasz istnienie.
Mam
mokre stopy,
przez
ciebie ich chłód rozśmiesza,
przed
chwilą spływałaś
po
„morsach”zanurzonych po szyję,
w
tobie, wczesnopaździernikowej.
Kołysałaś
mewy
z
tegorocznego wyklucia
niedaleko
od mola,
jemu
imiona nożem
już
wyryli na ostatniej belce,
a
przecież jest nowe.
Wypatrzyłaś
łupinki
statków na redzie,
ustawione
w poprzek horyzontu
- sieroty
po dawnej flocie.
Wiatr
doniósł,
że
łaskotałaś im kil.
Raz
po raz moczysz
niepewne
przekonania,
że
ty
do mnie,
jeszcze,
w
jakiejś chwili...
nieostatniej,
podpłyniesz
po
zauroczenie.
R., 08.10.2017