wtorek, 18 września 2012

Potem






Jeden więcej promień,
zagubiony wiatr
i nowa cisza...
jaki nad nią ptak
rozpościera skrzydła?



środa, 5 września 2012

Cisza tajemnicy farb




Nie mów,
że w wyczarowanym domu
twoje miejsce niewidzialne.
I tego, że śladów
próżno szukać.
Portretem jest dzieło
stworzone na miejsce
dla naszych słów
- wypełnionym farbami,
składu których
nikt inny nie zna.

Przyjaźń ma wtedy miejsce,
kiedy troska jest na obu szalach,
a wagą pamięć.
Chwila, w której zapanuje cisza
- jest straszna,
ale... nic nie możemy,
jeśli jest takie życzenie.
Niektóre się spełniają
- nieodwracalnie.
Wołaj ciszę ostrożnie.



piątek, 31 sierpnia 2012

Do końca lata


Ze stokrotek myśli wije ci wianek wspomnień.
Atramentem chabrów zapisuje twoje niebo.
Do serca tka gobelin ze złotych chryzantem.
Bratków granatem zagląda w oczy.
Lilie prosi o czuwanie z oddali.
Róże o schowanie kolców,
gdy zapragniesz płatków woni.
Zapomniany,
dwu barw goździk w szklanym,
wąskim wazonie o niej ci przypomni.
Wiązankę dni z frezji białych,
ku ozdobie chwil za długich
bez ciebie,
obok filiżanek z kawą
na serwecie kładzie.
Niezapominajkami, karmionymi duszą,
przyszywa do pamięci nadzieję
na spotkanie po czasie.
Z jej woli, tobie,
nenufarami dni i nocy
rozstanie do końca lata
- wypełnić się musi.


Czy wszystko minęło?

środa, 8 sierpnia 2012

Wachta



Tam biegnie fala za falą,
powraca.
O kamień,
klif bezbronny
uderza moc.
Zabiera,
oddaje,
zabiera.
Słońce.
Rybak z żywiołem - czy brat?
Walka - gdy strach.
Ulga powrotów.
Łódź - żywicielka
i kochanka.
Przypływ okrywa
tajemnicą głazy
i ziarenka prawd.
Wietrznymi rękoma
falę zabiera znów wiatr.
Horyzont połyka
ostatni promień.
Morze na nocnej wachcie.
O świcie
pierwszy rybak…
I mewa.
Fala w tęsknocie nowej.




sobota, 21 lipca 2012

niepotrzebna droga



szkatuła miłości
zawieszona
na pamięci niespełnionej
pokonała skały
oceany
morza i trawy
kołysane wiatrem
przysłanym burzą

na łąkach
bujnych zielenią
dotarła do drzwi serca
przed nimi umarła
z zapomnienia


http://www.youtube.com/watch?v=F7QOvO7BycQ&feature=related

poniedziałek, 9 lipca 2012

Do granic




Gorąco.
Na wszystkich ustach jeden temat od rana do wieczora i przez parne noce.
Pytanie – jak schłodzić dotyk?
Ostudzić, zmrozić, na trochę, na chwilę czas.
Zapomnieć.
Wyrwać z tego, co trzymało kroki. Podnieść się, wejść w nową opowieść.
W słońcu ginie róża… niedawno piękna.
Za mocna, dorodna, ponad wyrosła... Ocalała inna, ta, która w gąszczu liści niewidoczna, 
przed promieniem, okiem, się skryła.
Gorąco, wiesz…
Witaj, wieczorem zalanym żółtą barwą. Słabnącą w upale zielenią.
Nie zaczęła, a już kończy się letnia opowieść.
Nikt nie wie, nie zgadnie, czy zacznie się ta, która  jesienią chciała kwitnąć astrami.
Zapamiętaj żar. Nie ten z nieba.
Zapisz lata zapomnienie do skończenia nocy, kiedy nie chcesz dnia.
Nie odprawiaj ciszy.
Tylko w niej przeznaczenie słyszy. Nadzieja na spełnienie. Pożądane zaślepienie. 
Twój raj.
Nie czekaj na środek lata. Na jego koniec też.
Teraz bierz.
Broń się przed tylko marzeniem o tym, co możesz mieć.
Przeżywaj dzień, jak pod błękitnym niebem orzeł. 
Wracaj ufnym sokołem na przyjazną dłoń.

One... chcą wyznać, obie, nie wiedzą, jak.. że... to chyba nie koniec. Przerwa.
Sieć wszystko psuje... to przez nią nie mogą powiedzieć – do zobaczenia.
Musi minąć czas.
Nie czekaj w kolorach lipca.
Powróci wiatr, deszcz?  Potem wichru grzmot o skały. Noc z księżycem, z gwiazdami?
Wszystko pokazuje czas. Zamienia w kolory uczucia, radość i płacz. 
Miłość i grzechu westchnienie. Nienawiść. Strach. Wyrzeczenia. Ból. Nadejście choroby. Samotność niechcianą. Niezapomnienie wspomnienia.
Niech życie trwa.
Do…  granic.

Tak gorąco... Napiję się gorzkiej kawy. Chcesz też?
Usiądźmy przed wyjściem z domu.


Longva, 04 lipca 2008r.


pod tym tekstem /fiordubrzegdziki/ znalazłam komentarz niezapomnianej Bogusi - Petroneli,
 a 18.06.2009r.  już Jej z nami nie było :(



Pięknie ...więcej nie powiem ...bo potrzebna  cisza...w ciszy poezja brzmi  przejrzyściej. pozdrawiam .  petronela-krk.blog.onet.pl

brydziazor, 2008-07-12 19:59

czwartek, 14 czerwca 2012

Po stracie


Przy mnie, wokół
- życie się kończy,
a serce żywych
musi przetrwać.
Opłakać stratę
łzami
lub pustynią oczodołu.

Oddana myślom
- przywracam
sobie widzenie.

Na jutro, pojutrze
wypycham nadzieję,
że czas jeszcze
zaskoczy.
Niespokojna, czekam
zawinięta
w odważne marzenie…


 http://www.youtube.com/watch?v=HbAwWp3PmNA&feature=related

czwartek, 7 czerwca 2012

My



Przyślesz list,
a ja otworzę go delikatnie...
Takich listów
teraz prawie się nie dostaje.
My, świat...
Myśl, co wciąż umyka,
jak spłoszona sarna z polany.
Wpisz do swojego pamiętnika
i moją pamięć...

niedziela, 20 maja 2012

[*]


Drzewa przeżyły przycięcie, zimę i z wiosną dały znak życia, tym samym kasując pewnie karę, którą nałożono na człowieka za pozbawienie ich koron.
Sobotę do miasta wprowadziła pogoda na którą czekali wszyscy. Słońce zaglądało do każdych oczu,
a deszcz był za leniwy, żeby myśleć o padaniu.
Przykościelny plac był pełen aut. Też pieszych, którzy dotarli w porę.
Po mszy kondukt zapełnił ul. Dąbrowszczaków. Wiadomo, że wszyscy ruszyli w lewo, bo droga na cmentarz wtedy prosta, jak po sznurku.
Janina musiała przebyć tę ostatnią drogę w rodzinnym mieście, bo na innej ktoś Ją zabił. Tej soboty
nie można było jeszcze dociec, dlaczego to tak… że zginęła w miesiąc po tym, jak dopilnowała wszystkiego, żeby ich  Mama spoczęła na cmentarzu, na który Ona jechała  teraz - niepotrzebnie martwa.
Z Mieszałek przyjechał autobus. Szkolny. Wypełniony ludźmi, którym oddała swoją młodość. Między nich a rodzinę dzieliła życie, gubiąc po drodze czas, który powinna mieć też dla siebie.
Harcerze pochylili sztandar.
Brat ledwie w kilku słowach mógł podziękować zgromadzonym za przybycie – żal, rozpacz sprawiły, że słowa więzły mu w krtani Siostry płakały. Ludzie milczeli. Ksiądz… znal Ją wiele lat, też nie ukrył żalu.
Stary wujek… od tych ciągłych śmierci zupełnie się pogubił.

Piętnastego maja to siostrzenica wzięła na barki ciężar identyfikacji Cioci po wypadku.

Rodzina płakała.
Żal ludzi do losu unosił się ponad drzewami, które tak bardzo zmężniały i urosły. Potem ten ogromy smutek słał się nad cmentarzem, bo przecież wiadomo, że człowiek póki żyje, nawet taką rozpaczą nie może sięgnąć nieba.
Za to Janina… kto wie, kto wie… może już…

Żegnaj!