poniedziałek, 13 marca 2017

Chmury odgoniłam






Na powitanie bukiet
białych frezji
do wazonu ci wstawiłam,
namiastkę serca wiosny.
Okiem chmury odgoniłam
z zsiniałego zimnem nieba.
Z czoła zagarnęłam
do stalowej puszki
wredne troski.
To za mało, wiem.
Chcesz
tylko
zabrać swoje rzeczy.

Chciałabym być
drobiazgiem,
o którym pamiętasz,
kiedy się pakujesz.

Chciałabym...

Nie słuchasz.












H., 11.03.2009


sobota, 11 marca 2017

za rękę





jeszcze chwila
mocno bliska

czterdzieści osiem
przy mnie

w nich każdy dzień drobiony
na minuty
do przejścia
kwietną łąką
zasiekami przez które pomogłeś

dziś
sekundami odliczam twoje oddanie

mężczyzno



















R.10.03.2017

czwartek, 2 marca 2017

Ściany




Intencja, zamysł, cel, przeznaczenie słów. Może ważniejsze od samego słowa?
Najgorszą formą porozumiewania wydaje się brak widoku… niemożność spojrzenia mówiącemu w twarz, oczy albo… wsłuchania się w ton głosu, moc, barwę czy nawet sam śmiech. Śmiech nie zawsze oznacza zdrowie. Może skaleczyć... dać ból. A ten, jeśli przypadkowym potknięciem musiał się przytrafić, jest do przyjęcia i wybaczenia. Jeśli z przemyślanym zamysłem, to też można postarać się o zapomnienie. Morał ze zdarzenia, jak ze złej bajki, w pamięci zostawić na zawsze.

Nocą rude trawy i świeże, zielenią przedwiośnia oczy cieszące pąki drzew, kwiatów i krzewów, lekki mróz objął niemiło.
Dzień chce przyjść i rozłożyć się na szczytach i drogach. Nie ma humoru. Przygaszony, zmieniony kolorami, już nie rozdaje wszystkim oczom niebieskiego nieba. Może noc zawstydziła dzień - bo zaróżowił się. Mogła go też nocka zmęczyć, dlatego poszarzał z niewyspania. Dzień nigdy nie śpi, czuwa, czeka aż noc sobie pójdzie.
Noc żyje tylko nocą i nie wie, nigdy się nie dowie, kim jest dla niej dzień.
Noc i dzień zachowują się jak ludzie. Są blisko siebie, dzielą ich tylko ściany. Tak, jak od dnia noc oddziela zmierzch, od nocy dzień przesłania świt. To oczywiste, każdy to wie…
Wie, ale kiedy od drugiego człowieka dzieli ściana, to jest mu źle, przykro. Żyje w przekonaniu, że jest sam. Traci wzrok, nie może zobaczyć w zasięgu rażenia swego myślenia nikogo, do kogo mógłby pierwszy zapukać.
Za ścianami żyją ludzie. Samotni … dlaczego? Z wyboru? Ze strachu przed tym z drugiej strony, bo co on pomyśli, co powie? Może wyrzuci od progu?

Na dziesiątym piętrze wieżowca, o trzeciej, jeszcze nocą, kobieta zapukała do drzwi. Za nią stała druga.
Drzwi tworzyły się, nie, nie same, zrobiła to trzecia kobieta. Spojrzała w oczy stojącym w korytarzu, nie uśmiechnęła się, kiedy powiedziała – wchodźcie…
-…słuchaj, przed chwilą był telefon, ponad godzinę temu upadł na podłogę i już nie wstał mój brat. Poszłam do niej, nie chciałam ciebie budzić… tylko widzisz… nie gniewaj się… jesteśmy obie...
- wejdźcie, czego się napijemy…
- to jeszcze noc… napijmy się kawy… bo płakać nie mogę, tylko serce zaciska się, kurczy…. On miał trzydzieści jeden lat… mamie muszę jeszcze powiedzieć….
Trzy kobiety, siostry dziesiątego piętra, powitały świt bez łez.
Najwięcej jest łez niewylanych. Są solą i bólem.
Nikt nie policzył, może najwięcej jest łez wylanych później, już zawsze są.



















L.15.03.2008



poniedziałek, 20 lutego 2017

przekornie





przygnałeś na złamanie drobnych gałązek
korytarzem po tobie wszystkie sumienia               
w próbach do obmycia win
kładą na fali grzeszne i niezasłużone

morze prycha zrozumieniem
w przestrzeni są błahostką
kroplą do życia przywołaną na chwilę
do zasuszenia gdy przewiewasz

mnie odsłoń kipiele
podtrzymaj w oglądzie dnia
wyrywając falom przekorę
w moczeniu bezbronnych wydm


nie dziś za tobą odlecę
czy wiesz




















R., 20.02.2017

piątek, 17 lutego 2017

Zlicytowani





Dałeś się unieść
a potem zgubiłeś w czasie,
który nieokiełznany - mija.
Luty nie pamięta nowości zdarzenia,
że jesteśmy znów starsi.
Śmiech rozbrzmiewa radością podlany
i pokraczny w kręgach niezamarzniętej tafli.
Zimny wiatr ugina gałęzie drzew.
Kaczory i kaczki na stawach
dostają okruchy chleba.
Pytania klawiszami
białymi i czarnymi
wygrywają zaskoczenia.
Przeznaczenie
wykuwane niespodziewanym losem.
To nic, że nie chcesz pamiętać.
Jaźń pazernie upomina się o swoje
niczym znienawidzony poborca.
Żyjmy, żyjmy panowie i panie.
Jak,

jak...





















R., 02.02.2011

czwartek, 2 lutego 2017

w lesie




Wyrok zapadł, będziesz rozszarpana! - ale dano Jej wybór:
załatwią to szakale, hieny, mogą wilki.
Wybrała wilki.
Na pytanie - dlaczego, odpowiedziała:







zanim weszłam do tego lasu
widziałam wszystkie
świecące nocą ślepia drapieżników
wiedziałam że mogę spośród drzew
mchów zaczarowanych paproci
zawilców i leśnych ślimaków
naiwnych saren
ostrych jeżów
nie wrócić na polanę                                                                        
i tak prawie wszystko przeżyłam
kto wie może już jutro by mnie nie było
gdybym się bała

to nie zobaczyłabym
nie poczuła przedostatniego
uroku zapachu i ducha lasu

a tak to odejdę bogatsza w doznania

wybieram wilka
bo jest szlachetniejszy w urodzie
bliższy we wspólnym oglądaniu księżyca
budzi ludzką trwogę

szakal i hiena odrazę













R., 11.02.2013


środa, 25 stycznia 2017

z przepowiedni







trzy czarne perły snu
chciałaby wymnożenia

żywe płoszą nawet skrzydła owada
zawieszone na pajęczynach

nie martw się
ku zapomnieniu czas nitkę
wykrada

ty wiesz
noc i dzień
dźwigają życie minione
wbite myślom o straconym

czarownik wciąż gra
melodia głębokie gubi

to tylko nuta do przejścia
walka przed ostatnim
jeszcze do
jeszcze do przytulenia













L., 14.01.2008



piątek, 20 stycznia 2017

Wybrać wiatrom





To noc, ciemność, samotność.
Szukanie gwiazdy. Ona jest,
ale za daleko rozbłysła.
Ten zna nocy Cienie,
któremu sen porwano.
Gniazda, dziś puste,
doczekawszy wiosny - powstaną.
Czy wskrzeszą życie - raz zamknięte?

Wiatrom wybrać z huku słowa
o pamięci i miłości
przewiązane pytaniem,
czy była.
I po co.
Po każdym wybuja pustkę
rozkołysane, obdarte z duszy,
z kości ramion zawieszenie.

Nie zapomnij mnie, nie zapomnij,
głos się wydostanie
nie do każdego słyszenia.
W doskonałości skrzydeł orłów nadzieja.
Zanim mrok -   krzyknie górska rzeka,
jasność pokaże przylaszczka,
słońce obleje ziemię,
źrenice przebiją toń
niespełnienia.

Sen fiordu w czarnej nocy,
zapalonej krągłością księżyca
- rozdaje spokój.
Przed mostem cisza.
Za groblą obudzony świtem ocean
jeszcze kryje horyzont.
Fala uderza. I raz, i raz…
















R., 06.02.2011


czwartek, 19 stycznia 2017

Chłopiec z metalu






W rzeźbę zapisany,
Moss
kolorem metalu obrysowany,
łzą zastygłą płacze.
Twarde, odlane brązem oczy.
W serca przechodniów
niewidzącym wzrokiem patrzy.           

Dusze ukryli na dnie.
Smutkiem pudrują twarze.
W korytarzach myśli
hula wiatr
niespełnionych marzeń.
Miłości zapomniane
igłami bez nici,
czerwieni i żaru,
nie zszywają.


















L., październik 2008

niedziela, 15 stycznia 2017

Ona





w niebieskich wodach osadzona
zapachem miodu upinała włosy
świty topiły wszystko w  przeznaczeniach

przed szczytami orły pytają o imię
tej która przyjść miała
i do dziś jej tam nie ma

na kamieniach suszą pióra kormorany
muszle milczą zabrakło im echa
latarnia miast na brzegi
w otchłanie prowadzi
błękity samotne
biele pokonane
malarz w zatraceniu
a przestrzenie
w walce z horyzontem
szyderstwem przemijania
chcą wykrzyczeć amen


















R., 13.02.2013