środa, 18 października 2017

Tęsknoty





Zanim czas 
Dziś porzuci dla Jutra 
- wybudzą się 
tęsknoty
... więzione 
diamentowymi pół-łzami. 
Wydarte wolnym błękitom
wypełnią dzikość odcieni
kunsztu malarza.
Rama na ostatnią
opłatę zostanie.





















R., 16.10.2017 

wrócę w lepszej chwili 

piątek, 13 października 2017

Ostatnie żurawie











To może
wpadnijmy w ciszę,
by nie płoszyć ciepła,
które w wielkiej cenie czekania.

Nie chcesz?
Dobrze, bo to złudna rada.
Pamiętasz? - nawet powalony jawor
- jeszcze piszczałką,
gdy cud taki,
że stęsknione ucho słucha
- niosących się podszeptów
niechcianej jesieni.

Czasu nie zaklniemy,
w nowym rozdaniu inne marzenie
o pokornym czekaniu
na skraju...

Wypuszczam spóźnioną parę żurawi,
niech zatoczą kręgi
nad marzeniami
- szukając pod niebem
komina do odlotu.
Proszę najgłośniejszym
krzykiem zbuntowanej wiary,
by dały lato,


w powrocie.





R., 03.10.2017




wtorek, 10 października 2017

takie niewycięte _jeszcze






tętnice przyjęły skrzepy
usprawiedliwionego strachu

plusom doprawił minusy

w zapamiętaniu
z butelki rytmiczne
kap
wmówili że cis kanadyjski

za dwadzieścia jeden dni
od nowa po nieodnowę
wytrzymasz
to tylko dwanaście trwóg
przez dwadzieścia jeden myślników

przez noc wydartą snom
dzień w niepostrzeżeniu

kwitł chaber i rumianek
kluł się kos

bolały włosy przed odpadaniem

przedwieczór

nad dachami ostatnie
z tego dnia wybarwienie
pragnienia










R., 03.10.207


niedziela, 8 października 2017

Gadanie w przypływie







Ciekawska, zaglądasz nawet do butów.
Aż o tyle nie prosiłam.
Miałaś tylko opowiedzieć skąd
w tobie siła z którą sypiesz
niewinne kamienie na brzeg,
drzewom podcinasz istnienie.

Mam mokre stopy,
przez ciebie ich chłód rozśmiesza,
przed chwilą spływałaś
po „morsach”zanurzonych po szyję,
w tobie, wczesnopaździernikowej.

Kołysałaś mewy
z tegorocznego wyklucia
niedaleko od mola,
jemu imiona nożem
już wyryli na ostatniej belce,
a przecież jest nowe.

Wypatrzyłaś
łupinki statków na redzie,
ustawione w poprzek horyzontu
- sieroty po dawnej flocie.
Wiatr doniósł,
że łaskotałaś im kil.

Raz po raz moczysz
niepewne przekonania,
że
ty do mnie,
jeszcze,
w jakiejś chwili...
nieostatniej,
podpłyniesz
po zauroczenie.








R., 08.10.2017







wtorek, 3 października 2017

W południowym rozświetleniu







Szeleszczą,
mimo twardego sprzeciwu,
zdradzając drogę jesieni
lgnącej do życia, które moje.

Zbyt pazerne – dokładają,
ile im przychodzi do szeleszczącej woli.

Wszystko w kolorach
najlepszych obrazów, z tej pory.

Cieszą, pewnie, że tak,
winne przebarwienia, lecz...
nie wraca wspomnienie z ogników piękna.

Ze skraju parku
trzeba mi zawrócić w niesile.

Ważki, tylko one, jeszcze
w niepogubieniu pamięci,
że młodość można i teraz...
W zamyśleniu.
Niezmyśleniu?





R., 01.10.2017






poniedziałek, 7 sierpnia 2017

między jesienią a jesienią


Witajcie



Trochę za trudno jest nadążyć za myślą, 
a co dopiero za czasem, który tylko sobie panem.
Muszę nagiąć się do terminów wyznaczonych 
przez... w końcu czy to istotne, 
kto lub co ogranicza spotkania z Wami.
Nastaje przerwa, jak dobrze pójdzie - do odwołania.
Wszystkim zaglądającym życzę zdrowia i miłości.

Alina












nakarmię brzozę wszystkimi łzami
porzuconymi w łodziach myśli

jesienną tonią skryję pożegnanie
zasnę niewdzięczna za raz jeden

a czarne motyle puszczone w noc
uniosą wszystko skrzydłami
co duszę trawiło nie chcąc światłem

zgasnę z księżycem może mnie dopisze
falami między brzegami

jesienią








R., 11.08.2017
















wtorek, 11 lipca 2017

Schłodzone marzenia



Czerwiec z lipcem przełamane
nocą strwożonego niepokoju,
dłoń rozwarta do podania.
Myśli–nietoperze przysiadły pod dachem.
Wiatr porwał płatki czerwonej piwonii.
Serce zbladło.
Dusza uciekła na jaworu gałąź.
Została piszczałką wystruganą zapomnieniem.
Na zatrzymanej huśtawce
jej cień zasnął bez niego.
Ranne rosy studziły marzenie.



















H., 01.07.2009

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Pragnienie






przyprowadź znowu noc
po źrenicę gorącą
szczodrością dorzuć dzień
gładką koszulą pachnący

wymyśl nas i wtedy
gdy niełaskawy czas
kryje ósmą zmarszczką
trwaniem zmęczoną twarz

niesiony falą wspomnień
żalów roztrzaskaj głaz
zanim nam przyjdzie odejść
przytul mnie jeszcze raz






















H., 29.06.2010

niedziela, 4 czerwca 2017

Dzwoni do ciebie, bo dziś jest stara





Zapędziła cię do kropki. Bezwzględnie. Tak. Nie było chwili na premedytację.
Wiedziałeś, że usłyszysz nieczłowieka. Skąd bierzesz to, czego w kim innym doszukać się nie sposób - nieistniejącą treść z minut gardłujących strachem, podrzucasz słowa, przelewając zdania do wąskiego kieliszka, w mgnieniu zapełniasz szampanem z bąblami urojenia, że jutro będzie inaczej.
Wypuszczona między żywych, gdy życia choćby tknąć... Dziś – podpełznąć choćby do drugiej godziny, tak radzisz? Nie przymuszaj do fałszu. Teraz ani jednym twoim zmartwieniem przejąć się nie zdoła. Zrozum, gdyby tylko stara... Jak mara pod słońce, może jeszcze nieoskubana do kości.
W podziale, jak zawsze – granica na tych którzy w zadowoleniu i resztę, która nie będzie tkwić w brzydkim i dobrze zrobi. Sama, sama musi przejść każdą rozpadlinę, zwały błota, dotrzeć?
Nieludzi pełne łóżka, sale – powietrze? Wietrzyć, wietrzyć proszę, przeciąg niech urwie durne zdrowie. Wypisać, za drzwi, napierają nowi...
Dzwoni do ciebie, bo dziś... daj godzinę, po niej jeszcze. Pamiętasz -jeszcze- i gadkę o zapachu skiby ziemi odłożonej łopatą u obcych? Zostali u siebie, syci i zadowoleni. Ich prawo.
Jej, jakie jest, do czego? Pierwszy zwiędnie kwiat, którego nie podleje? Niekoniecznie, Wystarczy, że rozpędzona ciężarówka... a przecież byli zdrowi.
Tak dawno się urodziła... czy wiesz, że dorastała w miasteczku położonym zaledwie kilka kilometrów od magazynów z bronią atomową i dopiero teraz o tym się dowiedziała? Niewiedza, czym więc? A teraz, gdy niby wie, lecz do końca przecież nie może, to lepiej tak, czy zacząć porządkować, żeby tylko jak najmniej bałaganu po sobie.
Wejść w marzenia. Zrobić coś, czego nie potrafi. Namalować. Siebie. Nie taką, jak ją... taką, która będzie choćby pajęczyną prawdziwej... Niemożliwe? Dobrze, jesteś górą.
Jeśli przeturla się po godzinach, to wyjdzie przed dom, poszuka kwiatów /przecież jakieś będą jeszcze kwitły/, zapamięta przy których choćby jeden trzmiel, później podniesie głowę tak mocno, żeby oczy mogły sięgnąć nieba. Na nim, obojętnie – błękitnym czy granatowym, przyklei swoje... czy wiesz, że lata odłożone na grzbiecie nie uwalniają od dziewczynki z twardą grzywką na czole?
Będzie miała chude nogi, patyki, białą bluzkę, spódniczkę w kwiatki, buzię uśmiechniętą niewiedzą, a w drobnych dłoniach ogromna ilość maków. Zapomniała dodać, że pod pantofelkami z paseczkiem zapinanym z boku... tak, trawy – koniecznie ze szczawiem.
Pisze do ciebie, bo dziś jest stara. Nie sprawdzi poprawności złożonych zdań, sensu. Co teraz może mieć znaczenie – jedna litera, kropka za wiele?
Odczytasz ten obraz?
Pisała do ciebie, dzwoniła bo...












R.

środa, 26 kwietnia 2017

Pójdź




ze mną na spacer.
Może nieostatni.
Bądź obok.
Obijaj się o ramię.
Pamięci nie wypominaj
lat miłości
kiedyś trochę bratnich,
bo przecież...
czyż nie piękna
była i przyjaźń,
gdy zawiodły wyobraźnie,
a czas chciał
trochę poprzewracać
nasze budowanie
-nie do ziszczenia.

Idźmy gdzie nasze drzewa,
buki i wtulona w dwa jawory
-stara akacja,
drogą między wzgórzami a stokiem
pociętym strumieniami.
Póki jeszcze liści nie zgnieciemy butami,
wiatr nie przygina kręgosłupów drzewom
i żuk przetnie nam drogę.

Przystaniemy w leśnej przecince.
Ujmiesz moje dłonie.
Powiesz – nie żałuję,
już nie, żadnej naszej chwili.

Jutro, pojutrze, sam wyjdziesz na drogę.
Wiosną, w ogrodowym wazonie
zakwitną łzy niedokończone.













R., 09.2010