piątek, 27 lipca 2018

przenikanie









dziś bez pośpiechu jedna przed drugą gibkie
przedłużacie chwile dobicia do brzegu
wiatr podmuchami podaje rytm pianie
grzbiety miłośnie pobrzmiewają Santaną

niebo umazane ciepłem zabarwienia
nie chce wywróżyć upragnionej przyszłości
jeśli jutro pogłos pogrozi sklepieniu
łagodnie ponieście prochy do przestworzy














718

sobota, 2 czerwca 2018

o kochaniu









bezbronne słowa miały być
chronione dłonią

ona wciąż niezaciśnieta
zesztywniałymi palcami

strach
najsłabszy oddech
może zdmuchnąć sen

gdzieś żal o wszystko
nieugięta pamięć

niedokończone muśnięcie












niedziela, 27 maja 2018

na smutno









chociaż wiem że czekasz
nieugięty w cierpliwym trwaniu
to jutro też przyjść nie mogę

bo świerszcze ciche
nieprawdą że jest drogą do raju
deszcz tylko życiem

naręcza cóż mogą
gdy nie te kwiaty im ścięte

w dotyku chciałoby się dłoni
wyłożonej sercem

gdzie wiatr co ciepłym wiewem
graniczy odnalezione
fala wieczorem zgubiona
cichy rozbłysk
na czerwieni wkurzonej

z pająkiem siedzi w kącie
wszystko z pamięci zdobyte

popatrz na skraju czas
z klifem osuwa się życie









niedziela, 20 maja 2018

podeszły





darował się wiek podeszły
mówią ciesz się żyjesz
nie potrafią wiedzieć
co trwa
gdy jaźń umiera gorliwiej

mogło być gorzej rzekł drugi
innym jeszcze...

skąd wiedzą jak ubyło
ile podeszłość zniesie
z niedokończenia wszystkiego




















21.03.18

środa, 16 maja 2018

w chwilowym znieczuleniu








krew rozdrapana do końca
ustala trasy strużkom
suchy niepokój

nad pustoszejącą głową
coraz nachalniejsze błękity
zdobione kreskami lotów

przy szosie gniazdo
przyjęło bociany na lęg
to nic że pędzą auta

bezkres pocięty kutrami
krótka fala gada z kamieniem
odpływa tęsknotą

wrak zapatrzony w skrzenia
wierzy zapomnieniu
promienny kobierzec na grzbiecie

ktoś przetłumaczył miłość












piątek, 27 kwietnia 2018

Szmacianka











Sieroto zgłodniałej wyobraźni
Zamykasz i otwierasz oczy na żywy świat.
Morano barwna, tonią przerażona,
Abecadła uczysz się od nieba i morza,

Cała płowa, zaklęciami
Idealnie pleciona w kłosową koronę
Aż krzykniesz, gdy przeniknie wiatr - zanim

Niepodobieństwo przepali dzikość
Konduktu, prowadzonego przez niwy
Akwarelą rozedrganych nadziei.













/Akrostych/



3.17





środa, 25 kwietnia 2018

Pozostawieni w polu





Zamroczone kąty, zaokienna noc
z czarnym kotem na blaszanym dachu.
Strofy bezmiernych oceanów rozlane z róż,
bzów, konwalii, koniczyn i stokrotek,
łopianów, zawilców - też.
Perze poza uniesieniami.
Wyrwać chcesz, coraz mocniej
palce wciskasz w ziemię.
Nie wyciągniesz,
dłoń nie sięga, zostają.
Szukanie głębiej rozdrażnia.
Zamęczyć się?
To szkodniki,
w życie wprowadzą swoje obyczaje.
Nie pozwolić! Rwać, wyciągać, trzebić!
Kilka dni, których nie ma
- mocniej wychylą się z ziemi, korzenią.

Słabsi od chwastów,
bez wysiłku wydarci z – razem,
w zamroczonych kątach zaokiennej nocy.



















4.08









środa, 18 kwietnia 2018

jeszcze walką o świt









zamyka dary w dłoniach
one tylko sitem
okradającym nadzieję
na dorodne zbiory

wyzłaca myśli o niej
każdym okruchem życia
podniesionym z jałowej ziemi

żyzny las dni za daleko
wykarmia miłość
na oddania polanie













4.14

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

jeszcze oni






niepozorność dnia
zrasza przemierzone lata
niepamiętna gdy rejs a dłoń z dłoni

zamierzchłe przedwczoraj
nie trzyma palety
oddało razem z odcieniami
przeszłość barw

dziś znowu przechył na burtach
brzegu łapczywiej trzeba bronić

nie jestem sam
nie jestem sama

szklanka wybija

niech przyszłość
za szybko nie tonie










4.17

sobota, 17 marca 2018

spotkamy się






spotkamy się
przytulimy źrenice
świat który za nami zostawimy bez łez
już doskonali na wieki

przejdziesz przez most po złączenie
ponad rudymi algami
słońce na dłoni położy promień
pokonanego czasu

na płótnie stworzę nasz świat
przeznaczeniem pisany
w księdze morza
znikającego zimna plaży
jelenia z gór
orłów w drodze nad nurtami

w szczelinach skał przysięgę złożę
tobie czekaniem pisaną
horyzont zatrzymam
falę uniosę
usłyszę
wyznanie kamienia









310
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 Niepierwszy raz Rysio zostawił swój wiersz w komentarzu. Myślę, że poezja Rysia powinna być widoczna, do przeczytania i refleksji. Rysio, dziękuję.
 

może te słowa dla Anonimowego*
i oczywiście dla Ciebie

to jakby stać
na pomoście życia
życia które minęło
brać do ręki piach
z którego nie zbuduje się domu
sypać strużką omiatając czas
wiedząc, ze już nie wróci
nic co miało sens
drapieżne słowa
stają się szeptem
wyschniętych ust
poezja która omiata szczotką
niechciane zdarzenia
nie tworzy nic
jest jak płynący strumień
z kamiennej ciszy

stoję na progu pustki
z której nie ma powrotu




* Anonimowy, czyli Cyga