piątek, 13 września 2019

Bluszczem


Bezładnie chłodem płożą myśli
Losem ciągnie wkurzony wiatr
Ugięte skargi na rozstaju
Samopas życiodajny szyfr

Zadziobane nikłe błękity
Czepiają szczęście na łopatkach
Zimno lubym tkane oplotem
Eliksir straszy rumowiskiem

Memento mori ot i wszystko






/akrostych/












1017


środa, 14 sierpnia 2019

nie mój, nie wasz


Pamięci Młodego, którego dziś Rodzice oddają ziemi.
Także tych, którzy w te wakacje nie wrócili do rodzinnych domów - utopieni, zabici na drogach.





nie mój, nie wasz


nie mój wnuk
nie mój syn

pod skórą osiemnaście lat
nad niedomkniętą powieką
niedokończone wakacje

koledzy i ci w przyjaźni
w szpitalnym przedsionku
nie podnoszą głów
czekają na wyrok
z sali operacyjnej

mama
jego mama mówi
jeden procent życia

był calutki zdrów

mama
jego mama
im
nam mówi
podtrzymają tak długo
aż wezmą wszystko
na co inni czekają
nie wiem kiedy będzie pogrzeb*

współczucie tłamsi się ze złością
egoizm niechcianej myśli
nasz żyje
sprowadza wstyd

zbuntowany lekarz napisał
że Młodego to będzie bolało
bo bez znieczulenia

zanim wszyscy powiedzą amen
On nie da rady krzyknąć
mamo
tato
cierpienie już dopisane
na zawsze
zawsze
zawsze

synku
wnuku nie mój
płaczę
ocieram Twoje łzy
płaczę
chłopaku nie mój






                                                                                                                                        *14.08.2019



R., 09.08.2019

środa, 24 lipca 2019

nie zatrzymasz









potrafiłbyś zatrzymać nuty rozedrgane
i ciszę szczęścia
w wieczne posiadanie zapisać


tęsknoty ujarzmione
kruszonym kamieniem
ślady po niespełnieniu
zawiesić jak perły białe


złe łzy na uśmiech
czarowałbyś
dokonaniem marzenia o jeszcze


gdybyś umiał zakląć
czas

którego nie ma








16.02.2012

wtorek, 9 lipca 2019

posiwiałe





nieważkie opuszczenie
gdy wielkość
głos wyrzucany z dna
wspiera ci wiarę
że w stali
odmienianej przez skrajność odcieni
jesteś

niezapomniane do nigdy
zatapiasz myślenia

gra na uderzone i upadek z nieba
dalekie prześwity
ufny rybak ze sztormem w zmaganiu

w później razem z tobą
zachodni wiatr do tęsknot zabiera

huczysz
nie boli

do naddarcia klifu przywarły wspomnienia












czwartek, 21 marca 2019

po przyszłość






miejsca
czas który się sam dobiera
niekiedy tylko trzepot ocalałego skrzydła
liść zapomniany w jesieni
dopytują
jesteś

niewidzialność nie oznacza
zamierzonej niepamięci

czekanie obleczone duszą
doskonali
puste zmierzchy i świtania

do zamknięcia wierzei












sobota, 9 lutego 2019

dopełnienie

inspiracja wierszem G.,  Na przednówku.



znalazłam w tobie jesień
oczy ma męsko bliskie
łagodność tłumi minione
jest jak pragnęliśmy

wróciły płoche dotknięcia
dogrzane powiewy myśli
znów mocni na pokładzie
wskrzeszamy nieskończoność

w szepcie















04.02.2019

sobota, 12 stycznia 2019

na nową drogę





opłakuję żegnaj
omiń pozostałości burzy
nie chcę samotniej widzieć nas

pora iść
nie rozdeptywać dobrych chwil
z przeszłego nieba

podążasz tam gdzie goreć chcesz
zaczynam szukać siebie

szepczesz że znów nadzieja
wyrocznia niema

zanim znikniesz w zamazaniu
dobywam nam
dobre życzenie z żalów dna

to pożegnanie
raz uwierz mi
czas i tak wszystko nam zmieniając
przysłoni pamięć wyśle nas
do zapomnienia

nawet w snach






czwartek, 13 grudnia 2018

o rozstaniu





na mgnienie rozświetlone
złączenie toni i chmur
zakotwiczony statek
przed zaginięciem w bezkresie

widoczność nie stawia oporu
odcienie sinego nieba
zatapia w uspokojonej wodzie
bez słońca samotne molo

wychłodzona fala
przypływa nieprzekonana
o sile perswazji i mocy
zatrzymania niechcianego

głaz obnażony wczorajszym sztormem
zapisuje niekontrolowane westchnienia

usuniętych strof
rozwiedzionych myśli














piątek, 27 lipca 2018

przenikanie









dziś bez pośpiechu jedna przed drugą gibkie
przedłużacie chwile dobicia do brzegu
wiatr podmuchami podaje rytm pianie
grzbiety miłośnie pobrzmiewają Santaną

niebo umazane ciepłem zabarwienia
nie chce wywróżyć upragnionej przyszłości
jeśli jutro pogłos pogrozi sklepieniu
łagodnie ponieście prochy do przestworzy














718

sobota, 2 czerwca 2018

o kochaniu









bezbronne słowa miały być
chronione dłonią

ona wciąż niezaciśnieta
zesztywniałymi palcami

strach
najsłabszy oddech
może zdmuchnąć sen

gdzieś żal o wszystko
nieugięta pamięć

niedokończone muśnięcie