sobota, 8 lutego 2020

walcząca





nie może się wydostać do światła
nikłym ułamkiem żyje                                           

z tęsknej katorgi
przetrwania zaplata linę

ku ziszczeniu


















2.14

wtorek, 14 stycznia 2020

Na szczyty




Czy można wiedzieć,
jak powinno wyglądać własne szczęście;
określić wielkość, granicę posiadania;
wnętrze, w nim to wszystko,
co tak bardzo chce się nazwać
dniem w końcu szczęśliwym?

To może… jest to szczyt
na który się wspinasz, nie dajesz rady,
od nowa próbujesz, bo musisz zdobyć,
napełnić pierś zwycięstwem!

Stoisz na szczycie.
Mija pora upajania się zdobyczą.
Nowe pragnienie wypełnia każdy zmysł,
bo wiesz, że gdzieś, w innej świata stronie
jest też góra – piękniejsza
i trudniejsza do zdobycia.
Posiądziesz ją, to zapisze cię w pamięciach.

Idąc tam masz szansę pokonać siebie,
zarejestrować to co możesz, potrafisz.
Nieważne, że ceną może być życie.

Czy to dobry wybór - łamanie siebie,
własnego - ja, z którym się zżyło do tej pory?
Byle podążać za szczęściem,
którego może gdzieś nie być,
bo jest tylko w głowie?

Może szczęście, to ludzie obok?
Powiedz, czy też tak myślisz...
Jej nic nie zdziwi.
Najwyżej się nie odezwie.
Zostawi cię na chwilę,
przyniesie filiżanki z kawą
i dopiero wtedy, rozmową
do szczęścia poprowadzi

na wcześniej niepoznany szczyt?








1.09

poniedziałek, 16 września 2019

Może skręcą






Psy, z braku innego zajęcia,
zza płotów szczerzą kły,
szczekają na przechodniów.
Może i im żal września,
który już się nie powtórzy?
Południowe słońce dociepla dzień.
Nad Zatoką wciąż przechadzają się ci,
którzy przyjechali pobyć
choć chwilę między wodą a niebem.
Popatrzeć w błękity. Posłuchać
o czym rozprawiają nadlatujące mewy.
Marzyć, że kiedyś
będą szli brzegiem we dwoje.

Deptakiem podążają młodzi z dzieciarnią.
Przez wydmy swoje deski
ciągną do wody opakowani „pianką”,
im nie chce się myśleć,
wiedzieć, że po wydmach…

Nie ma muszelek.
Piasek obojętnie usuwa się spod nóg.
Nad domami przeleciały aż dwa
klucze dzikich kaczek.
Dziwne, bo nie kierowały się na południe
tylko na zachód. Może później skręcą…
W dobrej widoczności
nietrudno wypatrzyć nitkę Półwyspu,
na jego końcu Hel,
przerzucić myśli na otwarte morze,
dalej posłać wspomnienia,

aż na Wyspę. Straconą na zawsze.
Że śni się, że staje w oczach, że wciąż
wołają echa dni fiordom oddanych – Ona
może powtarzać albo milczeć.
Częściej nic nie mówi.
Tylko że tam nadal o tej porze rudzieją
dzikie wrzosy i trawy - a ostrogowe głazy,
jak wiedźmy, wabią fale
żeby podbiegając - się roztrzaskiwały
o skaliste brzegi, albo łagodnie
docierały tam, gdzie drobniejsze kamienie
pozwalają im rozlać się leniwie...
Mówią Jej – nie można
żyć wspomnieniami.
Najważniejsza jest przyszłość.
Niech zapewniają…
Przyszłości nie zna. Nikt nie odgadnie…
Wyspa wypełniła Jej żyły,
przemieszała się z krwią.
Wszczepiła chorobę tęsknoty. I strach.

Boi się, bo wie, że walka z czasem
jest bez sensu - zaczął spadać,
pędzić jak wodospad
w porze ulewnego deszczu.
Jest coraz starsza, a on bezduszny.

Nad Zatoką owiał Ją tamten wiatr…








piątek, 13 września 2019

Bluszczem


Bezładnie chłodem płożą myśli
Losem ciągnie wkurzony wiatr
Ugięte skargi na rozstaju
Samopas życiodajny szyfr

Zadziobane nikłe błękity
Czepiają szczęście na łopatkach
Zimno lubym tkane oplotem
Eliksir straszy rumowiskiem

Memento mori ot i wszystko






/akrostych/












1017


środa, 14 sierpnia 2019

nie mój, nie wasz


Pamięci Młodego, którego dziś Rodzice oddają ziemi.
Także tych, którzy w te wakacje nie wrócili do rodzinnych domów - utopieni, zabici na drogach.





nie mój, nie wasz


nie mój wnuk
nie mój syn

pod skórą osiemnaście lat
nad niedomkniętą powieką
niedokończone wakacje

koledzy i ci w przyjaźni
w szpitalnym przedsionku
nie podnoszą głów
czekają na wyrok
z sali operacyjnej

mama
jego mama mówi
jeden procent życia

był calutki zdrów

mama
jego mama
im
nam mówi
podtrzymają tak długo
aż wezmą wszystko
na co inni czekają
nie wiem kiedy będzie pogrzeb*

współczucie tłamsi się ze złością
egoizm niechcianej myśli
nasz żyje
sprowadza wstyd

zbuntowany lekarz napisał
że Młodego to będzie bolało
bo bez znieczulenia

zanim wszyscy powiedzą amen
On nie da rady krzyknąć
mamo
tato
cierpienie już dopisane
na zawsze
zawsze
zawsze

synku
wnuku nie mój
płaczę
ocieram Twoje łzy
płaczę
chłopaku nie mój






                                                                                                                                        *14.08.2019



R., 09.08.2019

środa, 24 lipca 2019

nie zatrzymasz









potrafiłbyś zatrzymać nuty rozedrgane
i ciszę szczęścia
w wieczne posiadanie zapisać


tęsknoty ujarzmione
kruszonym kamieniem
ślady po niespełnieniu
zawiesić jak perły białe


złe łzy na uśmiech
czarowałbyś
dokonaniem marzenia o jeszcze


gdybyś umiał zakląć
czas

którego nie ma








16.02.2012

wtorek, 9 lipca 2019

posiwiałe





nieważkie opuszczenie
gdy wielkość
głos wyrzucany z dna
wspiera ci wiarę
że w stali
odmienianej przez skrajność odcieni
jesteś

niezapomniane do nigdy
zatapiasz myślenia

gra na uderzone i upadek z nieba
dalekie prześwity
ufny rybak ze sztormem w zmaganiu

w później razem z tobą
zachodni wiatr do tęsknot zabiera

huczysz
nie boli

do naddarcia klifu przywarły wspomnienia












czwartek, 21 marca 2019

po przyszłość






miejsca
czas który się sam dobiera
niekiedy tylko trzepot ocalałego skrzydła
liść zapomniany w jesieni
dopytują
jesteś

niewidzialność nie oznacza
zamierzonej niepamięci

czekanie obleczone duszą
doskonali
puste zmierzchy i świtania

do zamknięcia wierzei












sobota, 9 lutego 2019

dopełnienie

inspiracja wierszem G.,  Na przednówku.



znalazłam w tobie jesień
oczy ma męsko bliskie
łagodność tłumi minione
jest jak pragnęliśmy

wróciły płoche dotknięcia
dogrzane powiewy myśli
znów mocni na pokładzie
wskrzeszamy nieskończoność

w szepcie















04.02.2019

sobota, 12 stycznia 2019

na nową drogę





opłakuję żegnaj
omiń pozostałości burzy
nie chcę samotniej widzieć nas

pora iść
nie rozdeptywać dobrych chwil
z przeszłego nieba

podążasz tam gdzie goreć chcesz
zaczynam szukać siebie

szepczesz że znów nadzieja
wyrocznia niema

zanim znikniesz w zamazaniu
dobywam nam
dobre życzenie z żalów dna

to pożegnanie
raz uwierz mi
czas i tak wszystko nam zmieniając
przysłoni pamięć wyśle nas
do zapomnienia

nawet w snach