sobota, 9 lutego 2019

dopełnienie

inspiracja wierszem G.,  Na przednówku.



znalazłam w tobie jesień
oczy ma męsko bliskie
łagodność tłumi minione
jest jak pragnęliśmy

wróciły płoche dotknięcia
dogrzane powiewy myśli
znów mocni na pokładzie
wskrzeszamy nieskończoność

w szepcie















04.02.2019

sobota, 12 stycznia 2019

na nową drogę





opłakuję żegnaj
omiń pozostałości burzy
nie chcę samotniej widzieć nas

pora iść
nie rozdeptywać dobrych chwil
z przeszłego nieba

podążasz tam gdzie goreć chcesz
zaczynam szukać siebie

szepczesz że znów nadzieja
wyrocznia niema

zanim znikniesz w zamazaniu
dobywam nam
dobre życzenie z żalów dna

to pożegnanie
raz uwierz mi
czas i tak wszystko nam zmieniając
przysłoni pamięć wyśle nas
do zapomnienia

nawet w snach






czwartek, 13 grudnia 2018

o rozstaniu





na mgnienie rozświetlone
złączenie toni i chmur
zakotwiczony statek
przed zaginięciem w bezkresie

widoczność nie stawia oporu
odcienie sinego nieba
zatapia w uspokojonej wodzie
bez słońca samotne molo

wychłodzona fala
przypływa nieprzekonana
o sile perswazji i mocy
zatrzymania niechcianego

głaz obnażony wczorajszym sztormem
zapisuje niekontrolowane westchnienia

usuniętych strof
rozwiedzionych myśli














piątek, 27 lipca 2018

przenikanie









dziś bez pośpiechu jedna przed drugą gibkie
przedłużacie chwile dobicia do brzegu
wiatr podmuchami podaje rytm pianie
grzbiety miłośnie pobrzmiewają Santaną

niebo umazane ciepłem zabarwienia
nie chce wywróżyć upragnionej przyszłości
jeśli jutro pogłos pogrozi sklepieniu
łagodnie ponieście prochy do przestworzy














718

sobota, 2 czerwca 2018

o kochaniu









bezbronne słowa miały być
chronione dłonią

ona wciąż niezaciśnieta
zesztywniałymi palcami

strach
najsłabszy oddech
może zdmuchnąć sen

gdzieś żal o wszystko
nieugięta pamięć

niedokończone muśnięcie












niedziela, 27 maja 2018

na smutno









chociaż wiem że czekasz
nieugięty w cierpliwym trwaniu
to jutro też przyjść nie mogę

bo świerszcze ciche
nieprawdą że jest drogą do raju
deszcz tylko życiem

naręcza cóż mogą
gdy nie te kwiaty im ścięte

w dotyku chciałoby się dłoni
wyłożonej sercem

gdzie wiatr co ciepłym wiewem
graniczy odnalezione
fala wieczorem zgubiona
cichy rozbłysk
na czerwieni wkurzonej

z pająkiem siedzi w kącie
wszystko z pamięci zdobyte

popatrz na skraju czas
z klifem osuwa się życie









niedziela, 20 maja 2018

podeszły





darował się wiek podeszły
mówią ciesz się żyjesz
nie potrafią wiedzieć
co trwa
gdy jaźń umiera gorliwiej

mogło być gorzej rzekł drugi
innym jeszcze...

skąd wiedzą jak ubyło
ile podeszłość zniesie
z niedokończenia wszystkiego




















21.03.18

środa, 16 maja 2018

w chwilowym znieczuleniu








krew rozdrapana do końca
ustala trasy strużkom
suchy niepokój

nad pustoszejącą głową
coraz nachalniejsze błękity
zdobione kreskami lotów

przy szosie gniazdo
przyjęło bociany na lęg
to nic że pędzą auta

bezkres pocięty kutrami
krótka fala gada z kamieniem
odpływa tęsknotą

wrak zapatrzony w skrzenia
wierzy zapomnieniu
promienny kobierzec na grzbiecie

ktoś przetłumaczył miłość












piątek, 27 kwietnia 2018

Szmacianka











Sieroto zgłodniałej wyobraźni
Zamykasz i otwierasz oczy na żywy świat.
Morano barwna, tonią przerażona,
Abecadła uczysz się od nieba i morza,

Cała płowa, zaklęciami
Idealnie pleciona w kłosową koronę
Aż krzykniesz, gdy przeniknie wiatr - zanim

Niepodobieństwo przepali dzikość
Konduktu, prowadzonego przez niwy
Akwarelą rozedrganych nadziei.













/Akrostych/



3.17





środa, 25 kwietnia 2018

Pozostawieni w polu





Zamroczone kąty, zaokienna noc
z czarnym kotem na blaszanym dachu.
Strofy bezmiernych oceanów rozlane z róż,
bzów, konwalii, koniczyn i stokrotek,
łopianów, zawilców - też.
Perze poza uniesieniami.
Wyrwać chcesz, coraz mocniej
palce wciskasz w ziemię.
Nie wyciągniesz,
dłoń nie sięga, zostają.
Szukanie głębiej rozdrażnia.
Zamęczyć się?
To szkodniki,
w życie wprowadzą swoje obyczaje.
Nie pozwolić! Rwać, wyciągać, trzebić!
Kilka dni, których nie ma
- mocniej wychylą się z ziemi, korzenią.

Słabsi od chwastów,
bez wysiłku wydarci z – razem,
w zamroczonych kątach zaokiennej nocy.



















4.08