Zamroczone
kąty, zaokienna noc
z
czarnym kotem na blaszanym dachu.
Strofy
bezmiernych oceanów rozlane z róż,
bzów,
konwalii, koniczyn i stokrotek,
łopianów,
zawilców - też.
Perze
poza uniesieniami.
Wyrwać
chcesz, coraz mocniej
palce
wciskasz w ziemię.
Nie
wyciągniesz,
dłoń
nie sięga, zostają.
Szukanie
głębiej rozdrażnia.
Zamęczyć
się?
To
szkodniki,
w
życie wprowadzą swoje obyczaje.
Nie
pozwolić! Rwać, wyciągać, trzebić!
Kilka
dni, których nie ma
-
mocniej wychylą się z ziemi, korzenią.
Słabsi
od chwastów,
bez
wysiłku wydarci z – razem,
w
zamroczonych kątach zaokiennej nocy.
4.08