środa, 1 kwietnia 2020
jednego dnia
Szpital w Gdyni /Redłowo/, Oddział Chemii Jednego Dnia, pracuje.
Raki dostają swoją chemię.
Mogę Lekarzom i Pielęgniarkom tylko tak podziękować.
Życzyć szczęśliwego zdrowia, bez Korony.
z ufnością odwracam wystraszoną głowę
szukasz żyły do wkłucia
proszę o wróżbę
w słyszanym mówieniu
po to jestem żeby było lepiej
chemia za chemią
później już któraś
teraz czerwona
ty w pracy
żądna przyszłości
i tamci z innych foteli
jedną niedolą wypatrujemy
końca kapania
dzień inaczej nazwany w tygodniu
niezmiennie takie same
wyciągnięte ręce
poprawiają niekapki
uśmiech niekiedy żart
znowu powaga
w westchnieniu pytania
wymóg szczególnej odpowiedzi
niepewnie wyduszam
do zobaczenia
nie mnie to tamtym
zmieniając butelki
wkroplisz nadzieję
poniedziałek, 23 marca 2020
Przegrany wyścig
wtorek, 17 marca 2020
życie czekaj
w
gęstwie krzaków przy płotach
wróble
już bezpieczne
słychać podniebny dialog żurawi
a niebo więcej dnia daje
pęcznieje nadzieja na jeszcze
morze tęsknotą przebarwia wspomnienia
miłość prosi o wsparcie
ranek posłuszny pamięci
południe się sprzecza z wieczorem
do jutra
do później życie kochane
za lata też na mnie czekaj
słychać podniebny dialog żurawi
a niebo więcej dnia daje
pęcznieje nadzieja na jeszcze
morze tęsknotą przebarwia wspomnienia
miłość prosi o wsparcie
ranek posłuszny pamięci
południe się sprzecza z wieczorem
do jutra
do później życie kochane
za lata też na mnie czekaj
R., 14.03.2018
wtorek, 18 lutego 2020
Może tak, może nie
Napisała
zdania, takie szczypiące, a one się skasowały. Już tyle Jej słów
przepadło
w
nieznanych odmętach, gdzie to się podziewa?
To
maszyna, ale może myśli za Nią i zabiera to, czego nie powinna
powiedzieć?
Witaj.
Pytasz,
czego nie wypada? Tyle czasu Ją znasz i nie wiesz?
Powie
jedno… już za późno na takie rozmowy. Jak tu, w melodii starej
piosenki, którą tak pamięta:
„dzisiaj
jest już za późno
czas
miniony nie wróci
dzisiaj
jest już za późno
może
to cię zasmuci
ale
tęsknisz na próżno
bo
taka miłość bywa
tylko
raz
dzisiaj
jest już za późno
a
wierz mi
winien
jest czas”*
Teraz
znowu wszyscy będą mówić o miłości.. To święto Jej nie
chwyciło, nie lubi jego oprawy,
ale kogo może obchodzić Jej
zdanie, przecież nie wypada…
A
gdyby było nasze… Ona mówi, że jest, w czerwcu, tylko że ten
sam problem…
Co innego mężczyźni. Oni nie wypadają. Piszą tak,
jak im chwila dyktuje.
I
nie o Nią tu idzie…
Przykro
Jej, bo kiedy tak głośno będzie o tej miłości, to tak cicho będą
tęsknić za nią zawiedzeni,
pojedynczy, i nie liczy się wiek.
Nie
pomyślą w tym wyimaginowanym cierpieniu, że nie ma definicji na
kochanie. Ona o tym wie,
bo popatrz, wszystko za Nią, wie jak było
i jak jest… i że na uczucia trzeba pracować bez przerw
Z
niedostrzegalnym uporem. Rozumie też, że jeśli ktoś chce pływać
tylko w miodzie,
to udusi go alergia. Wie, że kochanie, to danie
wolności. Jakiej? To też rzeka tak długa i szeroka,
jak pojęcie
miłości. Tylko czy kto słucha takich myśli?
Nie.
Bywa, że jest w niewoli a mówi, że to miłość.
Nie
ma takich samych uczuć, tak jak nie ma dwojga tych samych ludzi. Po
co to mówi?
Chce powiedzieć, że w miłości nie można pytać o
radę na nią. A jeśli kto uważa, że może,
że wie, jak być
powinno, to na pewno nie wie i nie ma po co tego kogoś słuchać.
Czasem,
kiedy ktoś marzy o miłości, to Ona zastanawia się, czy można
życzyć spełnienia
takich marzeń…
Bo
przecież, jeśli to będzie miłość zawiedziona, nieszczęśliwa,
zagubiona, zraniona, zapomniana,
porzucona… to… czy można tak na
ślepo, życzyć komuś spełnienia marzeń?
Wiesz,
przez Nią zaczęłam po raz nie wiem który rozważać, co to jest
miłość i czy jest?
I która jest pierwsza?
Chociaż…
żal straconych dni.
*
https://www.youtube.com/watch?v=YRtOmXE2AUQ
2.08
sobota, 8 lutego 2020
wtorek, 14 stycznia 2020
Na szczyty
Czy
można wiedzieć,
jak
powinno wyglądać własne szczęście;
określić
wielkość, granicę posiadania;
wnętrze,
w nim to wszystko,
co
tak bardzo chce się nazwać
dniem
w końcu szczęśliwym?
To
może… jest to szczyt
na
który się wspinasz, nie dajesz rady,
od
nowa próbujesz, bo musisz zdobyć,
napełnić
pierś zwycięstwem!
Stoisz
na szczycie.
Mija
pora upajania się zdobyczą.
Nowe
pragnienie wypełnia każdy zmysł,
bo
wiesz, że gdzieś, w innej świata stronie
jest
też góra – piękniejsza
i
trudniejsza do zdobycia.
Posiądziesz
ją, to zapisze cię w pamięciach.
Idąc
tam masz szansę pokonać siebie,
zarejestrować
to co możesz, potrafisz.
Nieważne,
że ceną może być życie.
Czy
to dobry wybór - łamanie siebie,
własnego
- ja, z którym się zżyło do tej pory?
Byle
podążać za szczęściem,
którego
może gdzieś nie być,
bo
jest tylko w głowie?
Może
szczęście, to ludzie obok?
Powiedz,
czy też tak myślisz...
Jej
nic nie zdziwi.
Najwyżej
się nie odezwie.
Zostawi
cię na chwilę,
przyniesie
filiżanki z kawą
i
dopiero wtedy, rozmową
do
szczęścia poprowadzi
– na
wcześniej niepoznany szczyt?
1.09
poniedziałek, 16 września 2019
Może skręcą
Psy, z braku innego
zajęcia,
zza płotów
szczerzą kły,
szczekają na
przechodniów.
Może i im żal
września,
który już się nie
powtórzy?
Południowe słońce
dociepla dzień.
Nad Zatoką wciąż
przechadzają się ci,
którzy przyjechali
pobyć
choć chwilę między
wodą a niebem.
Popatrzeć w
błękity. Posłuchać
o czym rozprawiają
nadlatujące mewy.
Marzyć, że kiedyś
będą szli brzegiem
we dwoje.
Deptakiem podążają
młodzi z dzieciarnią.
Przez wydmy swoje
deski
ciągną do wody
opakowani „pianką”,
im nie chce się
myśleć,
wiedzieć, że po
wydmach…
Nie ma muszelek.
Piasek obojętnie
usuwa się spod nóg.
Nad domami
przeleciały aż dwa
klucze dzikich
kaczek.
Dziwne, bo nie
kierowały się na południe
tylko na zachód.
Może później skręcą…
W dobrej widoczności
nietrudno wypatrzyć
nitkę Półwyspu,
na jego końcu Hel,
przerzucić myśli
na otwarte morze,
dalej posłać
wspomnienia,
aż na Wyspę.
Straconą na zawsze.
Że śni się, że
staje w oczach, że wciąż
wołają echa dni
fiordom oddanych – Ona
może powtarzać
albo milczeć.
Częściej nic nie
mówi.
Tylko że tam nadal
o tej porze rudzieją
dzikie wrzosy i
trawy - a ostrogowe głazy,
jak wiedźmy, wabią
fale
żeby podbiegając -
się roztrzaskiwały
o skaliste brzegi,
albo łagodnie
docierały tam,
gdzie drobniejsze kamienie
pozwalają im rozlać
się leniwie...
Mówią Jej – nie
można
żyć wspomnieniami.
Najważniejsza jest
przyszłość.
Niech zapewniają…
Przyszłości nie
zna. Nikt nie odgadnie…
Wyspa wypełniła
Jej żyły,
przemieszała się
z krwią.
Wszczepiła chorobę
tęsknoty. I strach.
Boi się, bo wie, że
walka z czasem
jest bez sensu -
zaczął spadać,
pędzić jak
wodospad
w porze ulewnego
deszczu.
Jest coraz starsza,
a on bezduszny.
Nad Zatoką owiał
Ją tamten wiatr…
piątek, 13 września 2019
Bluszczem
Bezładnie chłodem płożą myśli
Losem ciągnie wkurzony wiatr
Ugięte skargi na rozstaju
Samopas życiodajny szyfr
Zadziobane nikłe błękity
Czepiają szczęście na łopatkach
Zimno lubym tkane oplotem
Eliksir straszy rumowiskiem
Memento mori ot i wszystko
/akrostych/
Losem ciągnie wkurzony wiatr
Ugięte skargi na rozstaju
Samopas życiodajny szyfr
Zadziobane nikłe błękity
Czepiają szczęście na łopatkach
Zimno lubym tkane oplotem
Eliksir straszy rumowiskiem
Memento mori ot i wszystko
/akrostych/
1017
środa, 14 sierpnia 2019
nie mój, nie wasz
Pamięci Młodego, którego dziś Rodzice oddają ziemi.
Także tych, którzy w te wakacje nie wrócili do rodzinnych domów - utopieni, zabici na drogach.
nie
mój, nie wasz
nie
mój wnuk
nie
mój syn
pod
skórą osiemnaście lat
nad
niedomkniętą powieką
niedokończone
wakacje
koledzy
i ci w przyjaźni
w
szpitalnym przedsionku
nie
podnoszą głów
czekają
na wyrok
z
sali operacyjnej
mama
jego
mama mówi
jeden
procent życia
był
calutki zdrów
mama
jego
mama
im
nam
mówi
podtrzymają
tak długo
aż
wezmą wszystko
na
co inni czekają
nie
wiem kiedy będzie pogrzeb*
współczucie
tłamsi się ze złością
egoizm
niechcianej myśli
nasz
żyje
sprowadza
wstyd
zbuntowany
lekarz napisał
że
Młodego to będzie bolało
bo
bez znieczulenia
zanim
wszyscy powiedzą amen
On
nie da rady krzyknąć
mamo
tato
cierpienie
już dopisane
na
zawsze
zawsze
zawsze
synku
wnuku
nie mój
płaczę
ocieram
Twoje łzy
płaczę
chłopaku
nie mój
*14.08.2019
R.,
09.08.2019
środa, 24 lipca 2019
nie zatrzymasz
Subskrybuj:
Posty (Atom)


